Kochałeś mnie…
Kochałeś mnie po swojemu 
tak niewidzialnie i cicho
szorstka i chropowata była
ta Twoja miłość
nie pamiętam bym kiedyś
usłyszał z Twoich ust
to proste „Kocham cię”
zawsze mogłem jednak
liczyć na twoją pomoc
a potem kurczyłeś się
wpierw z roku na rok
później już szybciej
z miesiąca na miesiąc
i wtedy odszedłeś
i już Cię tu nie ma
brakuje mi Ciebie
Tato…
21.01.2019 To już cztery lata minęły.
Zdjęcie w nagłówku posta pochodzi z darmowego serwisu Pixabay.com
Wzruszyłeś mnie swoim sentymentem poetyckim – dziękuję; załączam serdeczności :).
Tak, to były czasy, kiedy uczucia były owiane dużą intymnością – może zbyt dużą, takie jest moje doświadczenie. Ale miłość rodziców do dzieci (i na odwrót) jest bezgraniczna, pojmujemy ją w pełni dopiero wtedy, kiedy już nic nie możemy im powiedzieć. Dopiero wtedy rozumiemy okoliczności pewnych zachowań i to też jest piękne. twój wiersz uczy
Dziękuję Wam obu!
Smutny i piękny wiersz o miłości okazywanej nie poprzez słowa a poprzez czyny. Zawsze wtedy, kiedy jest to potrzebne. Nastraja do refleksji i zastanowienia się nad własnymi relacjami z bliskimi osobami.
Pamiętam mojego ojca, który zmarł bardzo młodo, bo w wieku 63 lat. Nigdy nie mówił, że nas kocha, ale wiem, że nas kochał, ale takie były czasy, że się nie mówiło o uczuciach, zwłaszcza na Śląsku…Piękna miniaturka wiersza, ale zawiera wszystko…
Dziękuję Marylko!